Koduję właśnie rupieciarnię. Trochę się morduję, bo stworzenie tej galerii wykorzystałem jako pretekst, do nauczenia się AS3. Wiadomo... programowanie obiektowe, enkapsulacja, polimorfizm, przeciążanie metod, wzorce projektowe i inne trudne słowa oraz określenia, które każdy szpaner musi znać. Miałem wcześniej pewną biegłość w AS1 oraz AS2, ale do AS3 nie mogę się w pełni przekonać. Mam wrażenie, że używam składni, metod, ciekawych bibliotek AS3, ale tak naprawdę mój kod jest daleki od tego, co zwie się programowaniem obiektowym pełną gębą. Zatem, gdyby mnie ktoś pytał, to rupieciarnia została napisana w AS2.5.
Myślę, że jeszcze dzień albo dwa i skończę ten projekt. Przynajmniej na tyle, by partactwo nie kuło po oczach.
piątek, 26 lutego 2010
środa, 24 lutego 2010
METAERGO - projekt dyplomowy
Wymyśliłem sobie, że pracę licencjacką zaliczę takim oto projektem. Opracuję identyfikację wizualną wyimaginowanej firmy zajmującej się szkoleniami e-learningowymi, nazwałem ją METAERGO. Deadline projektu za pół roku, zatem czasu jest sporo, ale i pracy sporo. Założyłem bowiem następujący zakres prac:
- projekt loga firmy
- projekt wizytówki, papieru firmowego, koperty
- plakat reklamowy
- projekt aplikacji internetowej pełniącej rolę środowiska szkoleniowego (kilka ekranów)
- opracowanie graficzne blogów, czatów, wirtualnych klas (jeśli zdążę)
Dodatkowo marzy mi się zrobienie krótkiego filmu reklamowego, łączącego techniki 3d i 2d, w którym wirtualna nauczycielka opowiada o tym czym są szkolenia e-learningowe.
Prace rozpoczynam od wymyślenia loga. Na razie (zapewne jeszcze ulegnie zmianie) moja propozycja jest następująca:

Postać nauczycielki widoczna w logo będzie swoistą maskotką firmy. W założeniu bohaterka ta pojawiać się będzie również w ikonach aplikacji (w postaci piktogramu) jak i w filmie reklamowym. Mam już pierwsze pomysły na ikony:

Prace trwają :)
- projekt loga firmy
- projekt wizytówki, papieru firmowego, koperty
- plakat reklamowy
- projekt aplikacji internetowej pełniącej rolę środowiska szkoleniowego (kilka ekranów)
- opracowanie graficzne blogów, czatów, wirtualnych klas (jeśli zdążę)
Dodatkowo marzy mi się zrobienie krótkiego filmu reklamowego, łączącego techniki 3d i 2d, w którym wirtualna nauczycielka opowiada o tym czym są szkolenia e-learningowe.
Prace rozpoczynam od wymyślenia loga. Na razie (zapewne jeszcze ulegnie zmianie) moja propozycja jest następująca:

Postać nauczycielki widoczna w logo będzie swoistą maskotką firmy. W założeniu bohaterka ta pojawiać się będzie również w ikonach aplikacji (w postaci piktogramu) jak i w filmie reklamowym. Mam już pierwsze pomysły na ikony:

Prace trwają :)
poniedziałek, 22 lutego 2010
O wszystkim i o niczym wywiad rzeka. Część 1.
Zapraszam do lektury wywiadu rzeki, którego udzieliłem jakiś czas temu pewnemu uznanemu reporterowi opiniotwórczego pisma. Aby czytelnika zbytnio nie rozpieszczać, postanowiłem publikację podzielić na części. Oto pierwsza z nich:
urop (uznany reporter opiniotwórczego pisma): Dzień dobry. Panie Asztemborski, chciałbym porozmawiać z Panem o istniejącym powszechnie stanie rzeczy. Jest Pan postacią szerzej nieznaną, bez żadnej łatki ani etykiety na nazwisku, niewielu w Panu pokłada jakiekolwiek nadzieje. Nasze pismo dla równowagi, od czasu do czasu stara się za rozmówców obierać sobie takich właśnie noname'ów jak Pan. Chodzi o równowagę pomiędzy tym co uznane a tym co pomijane, pomiędzy myślą utartą a myślą niekonwencjonalną, pomiędzy tym, co budzi zwykle zainteresowanie a tym, co zwykle uznaje się za nudne. Czy zgodziłby się Pan, na dłuższa rozmowę o tym co ważkie?
JA (Jarosław Asztemborski): Dzień dobry. Dobrze, zaraz będę do dyspozycji, muszę tylko zalać herbatę. O, gotowe. Słucham, od czego zaczynamy?
urop: Stworzył Pan stronę o nazwie rupieciarniadziada.pl. Skąd ta dziwna nazwa?
JA: No cóż... odpowiedź na to pytanie jest dosyć złożona. Przede wszystkim rupieciarnia, jako składowisko różnych, zazwyczaj niepotrzebnych i zapomnianych rzeczy wydała mi się fajnym miejscem do składowania w nim przejawów mojej twórczości. Internetowa galeria jest przecież takim składowiskiem, choć bardziej niż tradycyjne rupieciarnie zdeterminowanym przedmiotowo. Skoro zaistniała rupieciarnia, to naturalną konsekwencją było powołanie do życia jej właściciela, który z sentymentem by ją od czasu do czasu odwiedzał. Mamy zatem dziada, postać w moim odczuciu sympatyczną, ale jednocześnie trochę smutną.
urop: Skoro w rupieciarni oglądać można jedynie Pańską twórczość, to logiczną wydaje się myśl, że to Pan jest owym dziadem. Czy tak jest w istocie?
JA: Trudno mi powiedzieć. Trochę tak, trochę nie. Na pewno taka postać pasuje do rupieciarni, na pewno też ja mam w sobie coś z dziada. Nie rysowałem jednak dziada z myślą o tym, że ilustruję siebie. Po prostu próbowałem stworzyć sobie stronę internetową z jakąś opowieścią.
urop: Tematyka rupieciarni i jej właściciela nie przepełnia człowieka optymizmem, nie zaraża energią. Nie wydaje się Panu, że taka konwencja nie będzie dla ludzi atrakcyjna?
JA: Być może ma Pan rację. Mam jednak wrażenie, że jest możliwe stworzenie plastyki paradoksalnej, gdzie brzydota jest estetyczna a smutek jest przyjazny i miły. Tworząc tę stronę podjąłem próbę uchwycenia tej paradoksalności. Czy się udało? Nie wiem. Niech ludzie ocenią.
C.D.N.
urop (uznany reporter opiniotwórczego pisma): Dzień dobry. Panie Asztemborski, chciałbym porozmawiać z Panem o istniejącym powszechnie stanie rzeczy. Jest Pan postacią szerzej nieznaną, bez żadnej łatki ani etykiety na nazwisku, niewielu w Panu pokłada jakiekolwiek nadzieje. Nasze pismo dla równowagi, od czasu do czasu stara się za rozmówców obierać sobie takich właśnie noname'ów jak Pan. Chodzi o równowagę pomiędzy tym co uznane a tym co pomijane, pomiędzy myślą utartą a myślą niekonwencjonalną, pomiędzy tym, co budzi zwykle zainteresowanie a tym, co zwykle uznaje się za nudne. Czy zgodziłby się Pan, na dłuższa rozmowę o tym co ważkie?
JA (Jarosław Asztemborski): Dzień dobry. Dobrze, zaraz będę do dyspozycji, muszę tylko zalać herbatę. O, gotowe. Słucham, od czego zaczynamy?
urop: Stworzył Pan stronę o nazwie rupieciarniadziada.pl. Skąd ta dziwna nazwa?
JA: No cóż... odpowiedź na to pytanie jest dosyć złożona. Przede wszystkim rupieciarnia, jako składowisko różnych, zazwyczaj niepotrzebnych i zapomnianych rzeczy wydała mi się fajnym miejscem do składowania w nim przejawów mojej twórczości. Internetowa galeria jest przecież takim składowiskiem, choć bardziej niż tradycyjne rupieciarnie zdeterminowanym przedmiotowo. Skoro zaistniała rupieciarnia, to naturalną konsekwencją było powołanie do życia jej właściciela, który z sentymentem by ją od czasu do czasu odwiedzał. Mamy zatem dziada, postać w moim odczuciu sympatyczną, ale jednocześnie trochę smutną.
urop: Skoro w rupieciarni oglądać można jedynie Pańską twórczość, to logiczną wydaje się myśl, że to Pan jest owym dziadem. Czy tak jest w istocie?
JA: Trudno mi powiedzieć. Trochę tak, trochę nie. Na pewno taka postać pasuje do rupieciarni, na pewno też ja mam w sobie coś z dziada. Nie rysowałem jednak dziada z myślą o tym, że ilustruję siebie. Po prostu próbowałem stworzyć sobie stronę internetową z jakąś opowieścią.
urop: Tematyka rupieciarni i jej właściciela nie przepełnia człowieka optymizmem, nie zaraża energią. Nie wydaje się Panu, że taka konwencja nie będzie dla ludzi atrakcyjna?
JA: Być może ma Pan rację. Mam jednak wrażenie, że jest możliwe stworzenie plastyki paradoksalnej, gdzie brzydota jest estetyczna a smutek jest przyjazny i miły. Tworząc tę stronę podjąłem próbę uchwycenia tej paradoksalności. Czy się udało? Nie wiem. Niech ludzie ocenią.
C.D.N.
piątek, 19 lutego 2010
Dzisiaj odpalam bloga!
W dzisiejszych czasach, kto nie ma bloga, albo profilu na naszej-klasie, ten nic nie znaczy. Zatem, by zaspokoić własną próżność założyłem bloga (profil na naszej-klasie również posiadam!). To na początek.
Blog ten będzie uzupełnieniem strony www.rupieciarniadziada.pl, która to pełni funkcję galerii prac, które z niemałym wysiłkiem tworzę. Prace nad stroną są na ukończeniu. Odliczanie wsteczne rozpoczęte (choć nie powiem ile jest na liczniku).
Blog ten będzie uzupełnieniem strony www.rupieciarniadziada.pl, która to pełni funkcję galerii prac, które z niemałym wysiłkiem tworzę. Prace nad stroną są na ukończeniu. Odliczanie wsteczne rozpoczęte (choć nie powiem ile jest na liczniku).
Subskrybuj:
Posty (Atom)