czwartek, 27 maja 2010

Stare papierzyska

Edward Musiał:
"Szwajcarski lub niemiecki elektryk w razie potrzeby znajdzie w księgarni kilka wartościowych podręczników i poradników w różnym zakresie. Polski elektryk niczego podobnego nie napotka. Inicjację w zakresie ochrony przeciwpożarowej odkrywa, jak w młodości wtajemniczenie seksualne: trochę od kolegów, trochę z brukowych wydawnictw".

Przeglądam archiwa prywatnej rupieciarni. Wykłady na polibudzie dr Edwarda Musiała z zakresu instalacji elektrycznych były zawsze osobliwe. Tak w formie jak i w treści.

środa, 26 maja 2010

Pomysły na reklamy rozdaję.

Witam Pana,
dziękujemy za zainteresowanie pracą w naszej firmie.

Jako kolejny etap rekrutacji - celem poznania Pana umiejętności pracy nad konkretnym tematem, proszę o zaprojektowanie bannera/ulotki/plakatu, w którym zachęciłby mnie Pan do zakupu filtra do wody.
Inwencję twórczą pozostawiamy Panu.
Projekt ma być KRETYWNY - chodzi nam o pomysł, a nie o wykonanie.
Życzę powodzenia:)



Ot pomysł jak pomysł. W warunkach rynkowych miałbym przy takiej robocie niezłą zabawę.

czwartek, 6 maja 2010

KOWAL CATERING. Logo design.


Projektowanie logo to w dużej mierze kwestia szczęścia. Gdybym zlecenie dostał za tydzień zapewne loga te miałyby zupełnie inny kształt. Dziwnie układają się te wszystkie skojarzenia.


Z wielu skojarzeń wybrałem najprostsze. Ze sztućców ułożyłem literkę "K" i wypróbowałem tę ideę w kilku wariantach. Nazwa "Kowal" niestety wprowadza dwuznaczność, bo firma nie zajmuje się kowalstwem, lecz usługami kateringowymi. W znaku graficznym musiałem zatem jak najbardziej odciągnąć uwagę od kowalstwa.

środa, 5 maja 2010

Nowe znaleziska w rupieciarni.

Uzupełniłem rupieciarnię w działach "Strony WWW", "Loga" i - co mnie cieszy najbardziej - "Projekty 3d". Nie lubię gdy w jakimś dziale wieje pustką.

niedziela, 2 maja 2010

Dziewczynka, drzewo i wieloryb.


Projekt strony internetowej, którym się aktualnie zajmuję jest nietypowy (ale fajny) a zleceniodawcą jest pewien zacny fotograf. Przy pracy miałem uwzględnić (nie mojego autorstwa) intro z pływającym wielorybem. Dodatkowo klient uznał, że dobrze byłoby zawrzeć w projekcie strony rysunki jego dziecka.


Z założeń tych skleiłem następującą całość: strona w moim zamyśle składała by się z krótkich animacji opowiadających o pewnej dziewczynce (koncept dziewczynki z rysunków dziecka, które otrzymałem). Dziewczynka - jak w biblijnej historii o Jonaszu - wychodzi z brzucha wieloryba i siada na kamieniu spoczywającym na małej wysepce z 1 drzewem. Wieloryb w takim przypadku mógłby symbolizować mamę, samotne drzewo tatę a dziewczynka ich dziecko.


Dziewczynka siada na kamieniu i ogląda galerię prac ojca. W tle słychać szum morza, ruch wiatru. Dla oddania wiarygodności drzewo, morze, migające gwiazdy, warkoczyki dziewczynki odchylające się na wietrze itd. są w ciągłym ruchu. Co z tego wyjdzie... zobaczymy. Na razie jednak prace nad tą stroną sprawiają mi przyjemność, bo wychodzi z tego niezła, pozytywna schiza :)